To nie jest muzyka rozrywkowa. To piosenki o śmierci i dwunogich psach. „Rave macabre” to album pełen niepokoju, o synach, masonach i snach Montezumy. Miast wyważać jednak drzwi percepcji łomem, „Rave macabre” bułhakowskim low kickiem wkłada w nie stopę. W obcym szuka człowieka, w pandemii przebudzenia, w życiu śmierci, w śmierci życia. Czy znajduje?
Niech za odpowiedź posłuży oficjalny opis marketingowy płyty, jaki przyśnił się kirszenskrzypkowi jednej z tamtych nocy: „My stoimy tam, gdzie miała być synczyzna. Jesteśmy młodsi niż prekambr, ale starsi niż kres. Z tysiąca naszych głów powstały głowice, z tysiąca naszych nóg — nożyce, z tysiąca naszych rąk — rączyce. Korpus jest jeden”.
Premiera: 06/12/2024
Muzyka i teksty: Jakub Wiśniewski, Kacper Szpyrka
Kirszenbaum jest jak Wyspiański na mefedronie. Ożywia postfolkowe zgliszcza, wyznacza im świeże kierunki i wrzuca prosto na loopery, ze słowiańskim przytupem zderzając późnego Toma Waitsa z Faulknerem, Norwida z korridą, a wczesną Rihannę z tym takim żółtym teletubisiem. Kierkegaard pisał o nich: „To chyba folk”.
„Nikt w tym kraju, a może nawet na całym świecie, tak nie gra. Wspaniała historia o niezadowoleniu ze świata” (Agnieszka Barańska, Radio Kraków)
„Podróż do wewnątrz, do tkwiącego głęboko w żołądku jądra ciemności” (Tygodnik Powszechny)
„Intryguje, w tekstach połączeniem erudycyjnych odniesień z purnonsensowym luzem, a muzyce szalonym eklektyzmem” (Tygodnik Polityka)
BILETY: 70 zł